Samoakceptacja bez szkolnego zadęcia - płoccy siódmoklasiści rozmawiali o sobie

FOT. Biblioteka Płock
W Książnicy Płockiej temat nie kręcił się wokół lektur ani ocen, tylko wokół tego, co dla nastolatków bywa najtrudniejsze - spojrzenia na samego siebie z odrobiną czułości. Z młodzieżą z klasy 7 SP nr 14 rozmawiano o sztuce samoakceptacji, czyli o czymś, co na papierze brzmi prosto, a w życiu potrafi dać nieźle w kość. 🙂
- Gdy trzeba nazwać swoje mocne strony, robi się naprawdę szczerze
- Lubię siebie w praktyce - nie teoria, tylko rozmowa, która zostaje
Gdy trzeba nazwać swoje mocne strony, robi się naprawdę szczerze
Samoakceptacja to jedno z tych haseł, które łatwo powtórzyć, a dużo trudniej naprawdę przeżyć. Podczas spotkania z siódmoklasistami padły pytania o to, czym właściwie jest, dlaczego tak często przychodzi z oporem i jak wpływa na codzienne relacje - z rówieśnikami, rodziną, całym otoczeniem.
Młodzi nie ograniczyli się do słuchania. Wspólnie szukali swoich mocnych stron, a potem musieli zrobić coś jeszcze odważniejszego: spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć na głos, co w sobie lubią. To proste zadanie okazało się jednym z tych, które uruchamiają prawdziwą refleksję. 👀
Lubię siebie w praktyce - nie teoria, tylko rozmowa, która zostaje
Z takiego spotkania nie wychodzi się z gotową receptą, ale z ważnym początkiem. Właśnie na tym polega jego siła - daje przestrzeń, żeby mówić o emocjach bez presji i bez udawania, że wszystko przychodzi lekko.
Ta rozmowa była też sygnałem, że młodzież coraz śmielej ćwiczy język do opowiadania o sobie. A kiedy nastolatek potrafi nazwać swoje atuty i zobaczyć w sobie coś dobrego, robi się miejsce na więcej życzliwości - nie tylko wobec siebie, ale i wobec innych. 💬
Z takich spotkań zostaje coś więcej niż wspólne ćwiczenie. Zostaje wrażenie, że samoakceptacja nie jest modnym hasłem, tylko umiejętnością, którą naprawdę warto trenować.
na podstawie: Biblioteka Książnica Płocka.
Autor: krystian
