Telefon w dłoni i 500 zł kary - policjanci ostrzegają przed jedną chwilą nieuwagi

2 min czytania
Telefon w dłoni i 500 zł kary - policjanci ostrzegają przed jedną chwilą nieuwagi

Wystarczy kilka sekund z oczami wbitymi w ekran, by kierowca stracił kontrolę nad sytuacją na drodze. Policjanci przypominają, że telefon w ręku to nie tylko ryzyko kolizji albo potrącenia, ale też konkretna i bolesna konsekwencja finansowa. Problem nie dotyczy wyłącznie kierowców - coraz częściej pod lupę trafiają także piesi, którzy przechodzą przez jezdnię, patrząc w ekran zamiast przed siebie.

Przepisy ruchu drogowego nie zostawiają tu miejsca na dowolność. Kierujący pojazdem nie może korzystać z telefonu, jeśli wymaga to trzymania słuchawki albo mikrofonu w ręku. Za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości 500 zł oraz 12 punktów karnych. Policjanci zwracają też uwagę na korzystanie z nawigacji. Mapa w telefonie jest dopuszczalna tylko wtedy, gdy urządzenie znajduje się w uchwycie, a rozmowy i komunikaty głosowe odbywają się przez zestaw głośnomówiący albo słuchawki.

Nie mniejsze zagrożenie tworzą piesi. Osoba wpatrzona w ekran podczas przechodzenia przez jezdnię może nie zauważyć nadjeżdżającego auta, nie odczytać sygnałów dźwiękowych i nie ocenić prędkości pojazdów. Policjanci opisują też sytuacje, w których człowiek z telefonem w dłoni wpada na drzwi sklepu albo słup oświetleniowy, ale na drodze takie rozproszenie może skończyć się znacznie gorzej. Za korzystanie z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię, drogę dla rowerów, torowisko albo przejście dla pieszych, jeśli ogranicza to obserwację otoczenia, grozi mandat w wysokości 300 zł.

Funkcjonariusze apelują, by przed wejściem na jezdnię odłożyć telefon, wyjąć słuchawki z uszu i skupić się wyłącznie na ruchu. Kierowcy z kolei powinni korzystać z uchwytów samochodowych i zestawów głośnomówiących, a wszystko, co odciąga uwagę od prowadzenia, zostawić na później. Przez cały marzec trwa też akcja „Na Drodze - Patrz i Słuchaj”, która ma przypominać uczestnikom ruchu, jak dużo zależy od koncentracji i obserwacji drogi.

To właśnie telefon bywa dziś najgroźniejszym, a jednocześnie najbardziej lekceważonym zagrożeniem na jezdni - nie hałasuje, nie rzuca się w oczy, ale potrafi odebrać uwagę dokładnie wtedy, gdy o błąd najłatwiej. W ruchu drogowym taka sekunda kosztuje często znacznie więcej niż sam mandat.

na podstawie: KMP w Płocku.

Autor: krystian