[PIŁKA RĘCZNA] Orlen Wisła Płock – PGE Wybrzeże Gdańsk 37:30. Siódme zwycięstwo płocczan w LOTTO Superlidze

[PIŁKA RĘCZNA] Orlen Wisła Płock – PGE Wybrzeże Gdańsk 37:30. Siódme zwycięstwo płocczan w LOTTO Superlidze

Siedem meczów, siedem zwycięstw – Orlen Wisła Płock utrzymała komplet wygranych w LOTTO Superlidze. W niedzielę, 18 października, płocczanie pokonali u siebie PGE Wybrzeże Gdańsk 37:30. Wynik wygląda pewnie, lecz gospodarze musieli odpowiedzieć na dwa momenty, w których goście wyraźnie zmniejszyli stratę. Najpierw gdańszczanie ruszyli w pogoń przy stanie 15:8, a później mieli rzut karny przy 27:25. Dla Wisły najważniejsze jest to, że oba te fragmenty przetrwała i dopisała kolejne zwycięstwo do ligowego bilansu.

Seria bramek zbudowała przewagę Wisły

W pierwszej połowie płocki zespół znalazł sposób, by zyskać wyraźny zapas. Seria sześciu zdobytych bramek przy jednej straconej dała Wiśle prowadzenie 15:8. To był najlepszy fragment gospodarzy w tej części spotkania: różnica urosła do siedmiu trafień i można było myśleć o spokojniejszym dalszym ciągu. Wybrzeże szybko jednak przypomniało, że nie przyjechało do Płocka jedynie przyglądać się liderowi. Trzy bramki gości z rzędu zmieniły wynik na 15:11 i płocczanie znów musieli pracować na każdy punkt przewagi.

Na zakończenie pierwszej połowy tablica pokazywała 20:15 dla Wisły. Gospodarze zachowali więc pięciobramkowy zapas, choć po prowadzeniu 15:8 mogli liczyć, że wcześniej wypracowana różnica będzie większa. Z punktu widzenia płockich kibiców był to mecz, w którym dobry fragment nie zwalniał z czujności. Gdańszczanie pokazali, że potrafią szybko odpowiedzieć serią trafień, a Wisła miała przed sobą jeszcze wiele pracy, by dowieźć zwycięstwo.

Goście mierzyli się przy tym z problemem kadrowym na kole. Po groźnym urazie Nejca Zmavca, przy trwającej już od kilku spotkań nieobecności Patryka Walczaka, trener Patryk Rombel miał do dyspozycji tylko jednego kołowego. Oskar Czertowicz wskazywał po meczu, że kontuzje ograniczyły zespołowi także liczbę wariantów w obronie. Nie przeszkodziło to Wybrzeżu w pogoni za Wisłą, ale pomaga zrozumieć, w jakich warunkach gdańszczanie próbowali odrabiać straty.

Rzut karny przy 27:25 zatrzymał pogoń gości

Najbardziej nerwowy dla gospodarzy moment nadszedł przy wyniku 27:25. Wybrzeże miało rzut karny i szansę zbliżyć się na jedną bramkę, lecz Ionut Stanescu nie wykorzystał tej okazji. Chwilę później Wisła powiększyła prowadzenie. Właśnie ten krótki fragment najlepiej oddaje, dlaczego końcowego 37:30 nie warto czytać jako historii bez trudniejszych chwil: zanim przewaga znów wzrosła, goście byli blisko wyniku, który mocno zaostrzyłby rywalizację.

Dla Stanescu był to także inny punkt sezonu niż w połowie września. Jeszcze 13 września leczył kontuzję, a jego powrotu do gry spodziewano się w ciągu tygodnia lub dwóch. Rombel mówił wówczas po porażce na inaugurację o problemach Wybrzeża w środku obrony i zapowiadał, że klub nie będzie wykonywał gwałtownych ruchów. W Płocku jego drużyna, mimo kolejnych kłopotów kadrowych, zdołała postawić gospodarzom trudne pytania. Odpowiedź należała jednak do Wisły.

Drugą połowę płocczanie wygrali 17:15, a całe spotkanie różnicą siedmiu bramek. MVP meczu został Miha Zarabec. Po siedmiu kolejkach Orlen Wisła pozostaje liderem LOTTO Superligi z 21 punktami i bilansem siedmiu zwycięstw bez porażki; PGE Wybrzeże zajmuje czwarte miejsce z 12 punktami. Płocki zespół ma teraz 266 bramek zdobytych i 177 straconych, gdański odpowiednio 232 i 209. Niedzielny wynik oznacza również 32. z rzędu ligową wygraną Wisły nad Wybrzeżem. Ta seria robi wrażenie, ale dla płocczan najistotniejsze jest bieżące rozstrzygnięcie: po kolejnym sprawdzianie wciąż mają komplet punktów.

Orlen Wisła PłockStatystykaPGE Wybrzeże Gdańsk
37Bramki30
20I połowa15
17II połowa15
1Pozycja4
21Punkty12
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły