[PIŁKA RĘCZNA] ORLEN Superliga – PGE Wybrzeże Gdańsk – Orlen Wisła Płock 21:32. Płocczanie bezlitośni w pierwszym półfinale

[PIŁKA RĘCZNA] ORLEN Superliga – PGE Wybrzeże Gdańsk – Orlen Wisła Płock 21:32. Płocczanie bezlitośni w pierwszym półfinale

Orlen Wisła Płock wykonała w Gdańsku bardzo ważny krok w stronę finału ORLEN Superligi, wygrywając z PGE Wybrzeżem 32:21. Wynik mówi sporo sam za siebie, bo goście od początku narzucili tempo, a po przerwie tylko pilnowali, by gospodarze nie złapali już żadnego poważniejszego kontaktu.

Dla płockich kibiców to był wieczór, w którym zespół z Mazowsza pokazał pełnię swoich możliwości. Lider tabeli z 71 punktami potwierdził różnicę klasy wobec czwartego w stawce Wybrzeża, które do meczu podchodziło z dorobkiem 48 punktów i serią bardziej nierównych wyników. Na parkiecie szybko jednak okazało się, że to Wisła ma dziś więcej jakości, spokoju i przede wszystkim konkretu w ataku.

Wisła ustawiła mecz zanim Wybrzeże zdążyło wejść w rytm

Początek był w wykonaniu płocczan wręcz brutalnie skuteczny. Goście ruszyli z takim impetem, że po kilku minutach prowadzili już 12:3, a gdańszczanie wyglądali na kompletnie zaskoczonych. W ofensywie Wisła grała cierpliwie, ale bez najmniejszego zawahania, a każdą lukę w obronie rywala wykorzystywała bez litości.

Właśnie wtedy ważną rolę zaczął odgrywać Sergei Kosorotov, który konsekwentnie dokładał trafienia i napędzał kolejne ataki. Swoje zrobił też Torbjorn Bergerud, bo gdy gospodarze próbowali złapać choćby namiastkę rytmu, bramkarz Wisły potrafił zgasić ich zapędy bardzo pewnymi interwencjami. PGE Wybrzeże próbowało reagować, już w 10. minucie trener Patryk Rąbel sięgnął po czas, ale obraz gry nie zmieniał się na korzyść miejscowych.

Kłopoty gospodarzy pogłębiła jeszcze sytuacja z pierwszej połowy, gdy po urazie boisko musiał opuścić Melvin Richardson. Chwilę później dla PGE Wybrzeża zrobiło się jeszcze trudniej, bo czerwona kartka dodatkowo osłabiła miejscowych w meczu, w którym i tak mieli już spore problemy z przebiciem się przez płocką defensywę. Do przerwy było 16:8 dla Orlen Wisły i trudno było wskazać, co musiałoby się stać, by ten półfinał nagle zmienił bieg.

Po przerwie gospodarze walczyli o twarz, ale przewaga gości była już za duża

Druga połowa przyniosła momenty ambitniejszej gry Wybrzeża, lecz nie przyniosła realnego zwrotu. Gdańszczanie starali się przyspieszyć akcje, szukać prostszych rozwiązań i częściej kończyć ataki rzutem z drugiej linii, ale Wisła miała mecz pod kontrolą. Płocczanie nie musieli już szarżować, bo wynik był ustawiony wcześniej, a każda próba zbliżenia się gospodarzy była szybko gaszona przez gości.

Dla PGE Wybrzeża to był przede wszystkim wieczór frustracji. W ataku brakowało płynności, a zdobycie ośmiu bramek w pierwszej połowie najlepiej pokazało, jak twarde warunki narzuciła Orlen Wisła. Po zmianie stron obraz był nieco lepszy, ale nie na tyle, by zagrozić faworytowi. Lider ligi dowiózł różnicę, a końcowy wynik 32:21 stawia płocczan w bardzo komfortowym położeniu przed dalszą częścią rywalizacji.

Z perspektywy Płocka to był po prostu mecz, w którym wszystko zagrało tak, jak trzeba. Pewna obrona, skuteczny Kosorotov, solidny Bergerud i bardzo szybkie wybicie gospodarzom z głowy wiary w niespodziankę. Przy takiej dyspozycji Orlen Wisła wysyła jasny sygnał całej lidze – lider nie zamierza oddawać pola.

PGE Wybrzeże GdańskStatystykaOrlen Wisła Płock
21Bramki32
8:16I połowa8:16
4Pozycja1
48Punkty71
LWLWWFormaWWWWW